Kochana Pani Krystyno!
Kiedy zajrzałam dzisiaj do Pani dziennika, to aż klasnęłam w dłonie i pomyślałam sobie jak ja się z Panią zgadzam.Normalnie z ust mi Pani to wyjęła, że tak powiem.Przepraszam za ten może zbyt emocjonalny ton, ale ja już też chwilami nie mogę patrzeć na te ciucholandy. Rozumiem,że one muszą istnieć ale powtorzę za Panią nie w reprezentacyjnych ulicach, miejscach Warszawy. Na co dzień mieszkam w małym i niestety niezbyt ładnym mieście gdzie nie ma ani jednej kawiarni czy miłej knajpki gdzie można by czasem pójść na kawę z koleżanką.Za to ciucholandów jest chyba z dziesięć.Ale myślę sobie no dobra małe miasto ludzie biedni nie stać ich (a tak swoją drogą sklepów monopolowych też mamy chyba z pięć).Ale kiedy zaczęłam jedzić do Warszawy zobaczyłam że i tutaj w gruncie rzeczy to wygląda podobnie.I teraz kiedy jadę sobie do Was do teatru to jest to dla mnie prawdziwe święto,dzień wyjątkowy, tym bardziej że nigdy do końca nie wiem czy dojadę, czy dam radę bo przy moich kłopotach zdrowotnych niczego nie mogę być pewna.No w każdym razie nieraz miałabym ochotę "zahaczyć" przy okazji o jakąś miłą kawiarnię czy galerię i nie mam tu na myśli galerii handlowych . Boże niedługo zapomnimy co tak naprawdę oznacza słowo galeria.To jest straszne. A na takim placu Konstytucji na przykład że znów Panią zacytuję same banki i punkty Orange, Play itp.Bo mieszkańcy się buntują, bo żeby było cicho. Przykre, dokąd to wszystko zmierza?
Kończąc powoli powiem tylko,że nie chadzam do ciucholandów i to nawet nie żebym była jakoś specjalnie bogata.Nie w tym rzecz.Zwyczajnie szkoda mi czasu i energii na szperanie w tych szmatkach delikatnie to nazywając.Choć są ludzie dla których to jest nie tylko koniecznością ale i rozrywką.No cóż ja podziękuję grzecznie, nie chcę się jakoś wywyższać może ale ja idę w zupełnie innym kierunku.I cieszę się bo myślę że zmierzam w podobnym,a może nawet tym samym kierunku co Pani .
Pozdrawiam serdecznie.Jeszcze dziś wieczór zamierzam znaleźć się w Polonii z czego ogromnie się cieszę.
Wszystkiego dobrego i owocnej pracy nad nową premierą.Już się nie mogę doczekać.
Ewa Sobkowicz
PS.Nadmienię jeszcze, że swoim listem nie miałam zamiaru nkogo obrażać.Broń Boże!