Szanowna Pani Krystyno,
Byłam. Na Omdleniach, potem na Białej Bluzce, jeszcze później - na Trucicielu. Tak się cieszę. Wszystko fenomenalne do granic możliwości. Białą Bluzkę widziałam pierwszy raz, choć miałam Panią okazję zobaczyć wcześniej, w Gliwicach. Wyprzedali wszystkie miejsca. Strasznie i słusznie było mi wtedy żal, bo praca Pani, Pani Osieckiej i Pani Umer to doprawdy majstersztyk.
Teraz też żal, ale wracać do domu. Wspaniale spędzony czas i najrozsądniej wydane pieniądze. Zaczarowana jestem wszystkimi spędzonymi w Polonii i Och-teatrze wieczorami. Jakoś strasznie się w Warszawie pogubiłam, zaplątałam, biegałam w tę i we w tę, ale będę oszczędzać, wracać i może będę się tego miasta uczyć. Z uporem maniaka!
Dzisiaj po raz drugi oglądam "Związek Otwarty" na komputerze, jeszcze w wykonaniu z Markiem Kondratem. Na spektakl na Grójeckiej zresztą już nie zdążyłam. W każdym razie, tak tylko sobie myślę: Pani jest, Pani Krystyno, niezwykła.
Życzę wszystkiego dobrego i pozdrawiam najserdeczniej!
Ewa
PS Bardzo dziękuję za podpisane po niedzielnych Omdleniach (wraz z Panem Jerzym) zdjęcia i książkę. Cieszę się jak dziecko.