Pani Krystyno Droga,
i mnie codzienność coraz mocniej zachwyca!
Może nie cała, ale uczę się zatrzymywać chwile, dla których niejedni już mówili, że warto żyć. Wystarczy się rozejrzeć i mądrze patrzeć, a chwil takich znajdzie się naprawdę wiele...
Choć zdolność ich" zatrzymywania" nie jest wcale taka prosta. Dlatego uwielbiam czytać Pani wpisy w dzienniku, takie jak ostatnie - o nadbużańskich krajobrazach, czy uśmiechniętym starszym Panu lub ten dzisiejszy.. Pani, tę zdolność, podobnie jak na scenie, ma chyba zapisaną w genach?!
Najbliższe tygodnie spędzę w znacznej części nad morzem. Tak wyszło, trzeba się doskonalić zawodowo.
Ale, co mnie najbardziej cieszy, to nadmorskie krajobrazy i.. oddech tamtejszych teatrów.
Właśnie pisałam w wątku teatralnym, jak to morska fala "przybliżyła" mnie do Agnieszki Osieckiej, której imieniem dumnie rośnie na sopockiej plaży Teatr.
Tuż przed przedstawieniem spacerowałam zamyślona brzegiem morza, co skończyło się "zalaniem do kolan" przez jedną z fal, niezapomnianymi wrażeniami ze spektaklu Romy "Tuwim dla dorosłych" i... okrutnym przeziębieniem!
No i.., jak to trafnie skomentowała później moja przyjaciółka: "Kobieto, ty już nie masz 20 lat, żeby mokra chodzić do teatru!".
No nie mam 20... Ale kto na to patrzy w teatrze! A, że mokra..?
Chwila...
Ucałowania i życzenia jeszcze wielu niezapomnianych, cudownych chwil, z których składa się życie.
To jedno nasze życie..
Ania M.